"Credence" Penelope Douglas

Nie każda popularna książka musi przypaść mi do gustu i niestety „Credence” jest tego przykładem. 😕 Przy tej powieści naprawdę się męczyłam i momentami miałam wrażenie, że czytam ją na siłę. Trudno było mi przez nią przebrnąć, a im dalej byłam, tym bardziej zastanawiałam się, czy ta historia w ogóle do mnie przemówi.
Fabuła skupia się na Tiernan, która po rodzinnej tragedii trafia do odizolowanego domu w górach, gdzie zamieszkuje z przybraną rodziną. Już sam punkt wyjścia jest nietypowy, ale relacje między bohaterami sprawiły, że miałam jeszcze więcej wątpliwości. To dla mnie dość dziwna rodzina, a przedstawione w książce zależności i zachowania bohaterów nie zawsze potrafiłam zrozumieć ani zaakceptować.
Wiem, że ta historia ma swoich fanów i że dla wielu czytelników jej kontrowersyjność jest właśnie tym, co przyciąga. Ja jednak nie potrafiłam się w nią wciągnąć. Zabrakło mi czegoś, co sprawiłoby, że z zainteresowaniem przewracałabym kolejne strony. Zamiast ciekawości pojawiało się znużenie, a dotarcie do końca było dla mnie sporym wyzwaniem.
Nie twierdzę, że książka jest zła dla każdego. To po prostu historia, która zupełnie nie trafiła w mój gust. Być może inni znajdą w niej emocje i intensywność, których ja nie potrafiłam poczuć.
Czy polecam? To zależy od Waszych czytelniczych upodobań. Jeśli lubicie kontrowersyjne romanse, skomplikowane relacje i historie przekraczające granice, możecie sami sprawdzić, czy „Credence” Was zainteresuje. Ja niestety nie potrafiłam się w niej odnaleźć.
Link do katalogu:



Komentarze