„Szaleństwo” Susan Vaught
- Na kanapie Klub i blog czytelniczy
- 4 maj
- 1 minut(y) czytania

Są książki, które czyta się szybko i zapomina jeszcze szybciej — i są takie, które zostają z czytelnikiem na długo. „Szaleństwo” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To powieść niepokojąca, momentami duszna, ale jednocześnie niezwykle wciągająca i poruszająca ważne tematy psychologiczne.
Fabuła skupia się na młodej bohaterce trafiającej do szpitala psychiatrycznego. Już od pierwszych stron autorka wrzuca nas w świat pełen niedopowiedzeń, tajemnic i emocjonalnego chaosu. Narracja prowadzona jest w sposób, który sprawia, że czytelnik sam zaczyna kwestionować rzeczywistość — co jest prawdą, a co jedynie wytworem chorego umysłu?
Największą siłą książki jest klimat. Susan Vaught świetnie oddaje poczucie zagubienia, izolacji i narastającego napięcia. Czytelnik niemal fizycznie odczuwa klaustrofobię miejsca i psychiczne rozchwianie bohaterki. To nie jest lekka lektura — wymaga skupienia i zaangażowania, ale zdecydowanie się opłaca.
Na uwagę zasługują także bohaterowie drugoplanowi. Każdy z nich wnosi coś do historii i dodaje kolejne warstwy interpretacyjne. Relacje między postaciami są skomplikowane i niejednoznaczne, co tylko potęguje realizm całej opowieści.
Nie jest to jednak książka dla każdego. Styl narracji bywa chaotyczny, a tempo nierówne — co dla jednych będzie wadą, dla innych okaże się świadomym zabiegiem artystycznym. Jeśli ktoś szuka prostej, linearnej historii, może poczuć się zniechęcony.
Podsumowując — „Szaleństwo” to książka wymagająca, ale bardzo wartościowa. To opowieść o granicach ludzkiej psychiki, o samotności i potrzebie zrozumienia. Zostawia czytelnika z wieloma pytaniami i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
Link do katalogu:



Komentarze